Nie jestem zwolennikiem spotykania się w sądzie – traktuję to jako ostateczność. Zaistniałe spory zdecydowanie wolę rozwiązywać polubownie. Jednak czasem obecność w sądzie jest niezbędna w celu dochodzenia (lub obrony) swoich praw.
W trakcie zdobywania swojego doświadczenia zawodowego brałam udział w kilkuset rozprawach – zarówno przed sądami powszechnymi (cywilne, gospodarcze, karne), administracyjnymi, jak i arbitrażowymi. Ani razu nie spotkałam Strony, dla której wizyta w sądzie byłaby czymś „na porządku dziennym”.
Świadcząc usługę zastępstwa procesowego, jestem dla mojego Klienta „Aniołem Stróżem”, który nie tylko zadba o prawidłowy przebieg postępowania, ale również będzie wsparciem psychicznym. Rozumiem, że każde postępowanie sądowe jest emocjonalnie trudne i jest dla mnie jasne, że nie da się przejść obok niego obojętnie.
